Jednym z częściej powtarzanych argumentów, który ma przekonywać o niepraktyczności posiadania samochodu elektrycznego, jest informacja na temat tego, jak słabo dostępne są w Polsce stacje ładowania samochodów elektrycznych. Jeśliby dać wiarę tym słowom, można rzeczywiście uznać, że dla posiadacza auta ekologicznego każdy dalszy wyjazd jawi się jako koszmar. Tymczasem wcale nie jest tak źle. Mapa punktów ładowania samochodów elektrycznych staje się coraz gęstsza, a ładowanie przestaje być już drogą przez mękę.

Optymizm zdecydowanie może budzić fakt, że stacje ładowania samochodów elektrycznych pojawiają się także na różnego typu parkingach (publicznych oraz prywatnych), przy biurowcach, hotelach i centrach handlowych.

Jak zmienia się mapa punktów ładowania samochodów elektrycznych?

Stacje ładowania samochodów elektrycznych, szczególnie te szybkie, doskonale wpisują się w nurt stopniowego, ale systematycznego rozwoju. Jeszcze trzy lata temu Polska była pod tym względem białą plamą na mapie Europy. W naszym kraju funkcjonowało wówczas zaledwie 150 takich punktów, podczas gdy całej Europie było ich ponad 100 tysięcy. Liczba ta jeszcze maleje, jeśli uwzględnić fakt, że część ładowarek w rzeczywistości była zwykłymi gniazdkami udostępnionymi przez właścicieli prywatnych lub stacje benzynowe i ładującymi auto z niewielką mocą maksymalnie 3-5 kW. Dostęp także nie należał do najłatwiejszych.

Stacje ładowania samochodów elektrycznych i ich dostępność

Fotowoltaika ładowanie samochodu zmienia na lepsze, jednak perspektywy rozwoju tego sposobu w Polsce uzależnione są od kilku czynników. Przede wszystkim warto rozgraniczyć poszczególne typy stacji ładowania. Mapa punktów ładowania samochodów elektrycznych w Polsce wyróżnia trzy grupy:

  • ładowarki wolne z prądem zmiennym o mocy poniżej 11 kW AC,
  • ładowarki o średniej szybkości z prądem o mocy od 11 do 22 kW AC,
  • ładowarki szybkie o prądzie powyżej 50 kW DC.

Perspektywy przewidują pojawianie się stacji ultraszybkich, działających prądem stałym o mocy 100 i 300 KW. Na razie przy autostradach oraz drogach ekspresowych, a także miejscach obsługi podróżnych instaluje się stacje o dużych mocach, liczy się tam bowiem czas, a nie koszt. Klienci chętniej zatrzymują się na 30–45 minut, by uzupełnić baterię na kolejne 300 km. Powolne kilkugodzinne ładowanie raczej nie miałoby racji bytu. Pozostałe stacje pojawiają się przy biurowcach, miejskich stacjach benzynowych czy w centrach handlowych.

Szanse rozwoju

Przyszłość przed stacjami ładowania samochodów jawi się w jasnych barwach. Dodatkowo wpłynąć może na to wzrost zainteresowania pojazdami elektrycznymi oraz zmiany w ustawie o elektromobilności i paliwach alternatywnych, pozwalające na możliwość oferowania usługi ładowania EV bez konieczności ubiegania się o koncesję na obrót energią elektryczną.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here