Ciężarówka na drodze. Co może ITD. ?

Ciężarówka na drodze. Co może ITDNa drogach widać całe konwoje aut ciężarowych. Kierowcy osobówek narzekają, że trudno „toto” wyprzedzić, że zawalidroga, że wlecze się jeden za drugim.

Jakby zapomnieli, że większość udogodnień na drodze to właśnie od tych kierowców zawodowych pochodzi, bo to na nich najwięcej pułapek zastawia nasz żarłoczny system. To dzięki nim popularne stało się u nas CB Radio, jako komunikator kierowców na drodze, z nieodłącznym przez lata „bajo”. To stada ciężarówek, stojących na parkingu przed przydrożną restauracją wskazywały, gdzie można dobrze i tanio zjeść. To oni, wiedząc, gdzie krążyły patrole policji lub ITD, jadąc idealnie zgodnie z przepisami, dawali znak osobówkom, że na drodze ktoś rozpoczął „połów”. To na nich skupia się większość opłat za korzystanie z dróg, łącznie z osławionym VIA TOLL.

Patrząc na nich, ich ciężką i niewdzięczną pracę, trudno oprzeć się wrażeniu, że stanowią osobną kastę ludzi, „krążowników szos”. Nie ma kierowcy zawodowego, który nie pomoże drugiemu w potrzebie, nie podpowie, nie wytłumaczy, zostawi na drodze z komentarzem „to nie moja sprawa”. Bo jego sprawą jest ładunek, i do niego – nic nikomu, ale … koledze kierowcy pomóc trzeba. Kierowców osobówek panowie z „drogowych smoków” traktują trochę z góry, dzieląc ich na „mistrzów prostej”, zawalidrogów, „…ów przepisowych”, komentując potknięcia kierowców o mniejszym doświadczeniu w niewybrednych słowach.

Czasem słyszy się, że kierowcy ciężarówek zatrzymali, bo zablokowali drogę ucieczki swoimi autami, uciekającego z miejsca wypadku lub przestępstwa kierowcę. Pomogli policji, władzy znaczy. A władza? Pomaga? Tutaj chyba wszyscy zgodnie powiedzą, że raczej… nie bardzo, wręcz przeciwnie. A największym postrachem jest Inspekcja Transportu Drogowego. Na hasło „krokodylki” lub „inspektorki”, najtwardszemu kierowcy płynie zimny pot po plecach, bo to i długi czas postoju nieoczekiwanego (a ładunek trzeba dowieźć na termin), i jak ktoś chce, to znajdzie, więc spotkanie z ITD często jednak kończy się mandatem, często wysokim.

Jakiś czas temu dolnośląska ITD. została wyposażona w pełni zautomatyzowaną, mobilną jednostkę diagnostyczną. Jej wyposażenie pozwala na dokładne sprawdzenie stanu układu hamulcowego, układu kierowniczego, zawieszenia. Inspektorzy mogą sprawdzić, czy stan techniczny auta nie narusza norm ochrony środowiska.

Co może znaleźć w ciężarówce taka stacja?

  • Ubytki powietrza w układzie pneumatycznym
  • Niewłaściwe działanie układu hamulcowego
  • Uszkodzenia w zawieszeniu pojazdu
  • Zużyte tuleje stabilizatorów

Inspektorzy, sprawdzając dokumenty i stan pojazdu „wyłapią”:

  • Wszelkie wycieki płynów
  • Zużyte i nieprawidłowe bieżniki opon
  • Nieprawidłowe wpisy w dokumentach, dotyczące określenia masy własnej pojazdu
  • Nieprawidłowości związane z transportem ADR
  • Braki tablic wyróżniających pojazdy
  • Usterki oświetlenia
  • Nadmierną korozję, zwłaszcza korozję elementów konstrukcyjnych i elementów nośnych
  • Zabezpieczenie ładunku
  • Przeładowanie pojazdu
  • Braki w wyposażeniu pojazdu
  • Brak odpowiednich uprawnień kierowcy

Kontrola często kończy się zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego i skierowaniem pojazdu na dodatkowe badania techniczne. Czasem, w skrajnych przypadkach, pomoc drogowa musi zabrać kontrolowaną ciężarówkę lub busa, bo ITD. zakazała dalszego użytkowania pojazdu w ruchu drogowym.

Jak duża jest skala wykazywanych nieprawidłowości?

Na stronie Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego we Wrocławiu można przeczytać o kontrolach przeprowadzonych przez mobilną jednostkę diagnostyczną w dniach od 04 do 08 maja 2015 na terenie Kłodzka, Przerzeczyna Zdroju i Wałbrzycha. W czasie tych czterech dni skontrolowano 54 samochody, z czego u 47 stwierdzono usterki, co daje przerażający obraz 7 ciężarówek idealnie sprawnych. Może wyprowadzonych miesiąc wcześniej z salonu? W 26 przypadkach usterki uznano za bardzo poważne, dotyczące przekroczenia norm emisji spalin, wycieków oleju silnikowego, zaniżenia masy własnej wpisanej do dowodu rejestracyjnego w stosunku do tej zmierzonej.

Wypada zastanowić się, czy w naszym kraju po drogach poruszają się śmiercionośne ciężarówki, niemal w 90% niesprawne? A ich kierowcy to samobójcy lub łowcy emocji? Czy taki kierowca wsiada do swojej Reni, Manika z duszą na ramieniu, bo będzie przez cały kraj wiózł niezabezpieczony ładunek niesprawnym autem ? A może po prostu, oprócz rażących zaniedbań, bo i takie na pewno się zdarzają, usterki wyłapywane przez kontrolę są wynikiem eksploatacji samochodu? Tak po prostu? Jak każdego innego auta. I dobrze, że zostały wyłapane, bo ktoś kto z auta żyje, woli naprawić drobiazg niż potem potężną awarię. Problematyczna zostaje kwestia karania za najdrobniejsze nawet niedopatrzenia i błędy.


Artykuł przygotowała firma Hol-Max z Wrocławia zajmująca się pomocą drogową.